Ja uzywam szelek,bardzo czesto.
Przede wszystkim jesli uzywam do tego line czy smycz typu Flexi (np dziewczyny w czasie cieczek),praca na sladzie, tropienie,czy -poczatkowo ze szczenietami,nauka przywolania a pozniej szlifowanie tego w warunkach bardzo duzego rozproszenia (w poblizu farmy z duzymi zwierzetami,w miejskim parku zduza iloscia ludzi i psow itp). Nie lubie, jak mi sie lina placze miedzy psimi nogami w takich sytujacjach,co przy uzywaniu samej obrozy jest w zasadzie nieuniknione.
Tu gdzie mieszkam,wiekszosc psow biega luzem. Odwolanie i zlapanie za szelki,zamiast obrozy,nie powoduje takze natychmiastowego ''spiecia'' miedzy psami, co nieraz i nie dwa uratowalo przed ostrzejszym konfliktem.
Przy nauce chodzenia na luznej smyczy nie uzywam szelek w ogole - od tego jest obroza i praca z psem.
Kiedys,kiedys tam uzywalam Juliusow (szelki typu norweskiego)-ale to bylo w przypadku psow, ktore potrafily juz doskonale chodzic na luzniejszej smyczy. Chociaz latwe do zalozenia i zdejmowania, deszlam od tego typu zupelnie, glownie dlatego (przepraszam,ze po angielsku, ale to fragmenty z mojej ksiazeczki dla wlascicieli szczeniat):


